‹ powrót

Czas nowego brzmienia

O zaśpiewaniu w takim miejscu można marzyć, lecz możliwość ta dana jest nielicznym. Właśnie w paryskiej katedrze Notre Dame wystąpi 3 maja Poznański Chór Chłopięcy. To będzie szczególnie ważna chwila dla zespołu, także i dlatego, że rozpoczyna nowy etap w jego artystycznej działalności.
Datę koncertu jego organizatorzy — Ministerstwo Kultury oraz Instytut Adama Mickiewicza - ustalili nieprzypadkowo. To ma być mocny polski akcent nie tylko w dniu naszego święta narodowego oraz w chwili wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, a jednocześnie jedna z pierwszych atrakcji rozpoczynającego się Sezonu Polskiego we Francji. Wśród wielu artystów zaproszonych do udziału w tej obliczonej na wiele miesięcy prezentacji naszej kultury, znalazł się również Poznański Chór Chłopięcy.

Imprezy organizowane z tak uroczystych okazji rządzą się na ogół własnymi prawami. W przypadku koncertów wybiera się więc na ogół najpopularniejsze utwory, ambicje repertuarowe pozostawiając na boku. Tym razem będzie inaczej. Poznański zespół jedzie do Paryża z utworami religijnymi, skomponowanymi przez twórców różnych epok. Nie zabraknie na przykład pięknej renesansowej pieśni „Już się zmierzcha" Wacława z Szamotuł, ale zestawiono ją ze współczesnym „Miserere" Andrzeja Koszewskiego, a przede wszystkim z utworami słynnych XX-wiecznych artystów, takich jak Brytyjczyk John Tavener czy Oliver Messiaen. Trzeba niemałej odwagi, by Paryżanom zaproponować własną wersję pieśni najwybitniejszego kompozytora francuskiego ostatniego stulecia. A poznaniacy dodają do tego także „Cantique de Jean Radne" Gabriela Faure. Choć był właściwe Belgiem, to jednak jego spuścizna uważana jest za istotną cząstkę francuskiej kultury.
Równie interesująca jest druga część wieczoru w katedrze Notre Damę, w której umieszczono „Stabat Mater" Karola Szymanowskiego. Owo „chłopskie requiem", jak nazywał swój utwór kompozytor, podkreślając jego silne związki z polską pieśnią ludową, należy do najlepszych dzieł religijnych XX wieku. Muzyka Szymanowskiego, przez lata niedoceniana, dziś cieszy się w świecie coraz większym zainteresowaniem. Po sukcesie „Króla Rogera", prezentowanego przed dwoma laty w Paryżu przez międzynarodowy zespół wykonawców, Francja zyska teraz okazję poznania kolejnego dzieła tego kompozytora. Tym bardziej że starannie dobrano zestaw wykonawców. Obok Poznańskiego Chóru Chłopięcego wystąpi orkiestra Filharmonii Poznańskiej oraz wybitni śpiewacy: Barbara Kubiak, dobrze znana we Francji Jadwiga Rappe i Jarosław Bręk.
— Jestem szczęśliwy, że udało się doprowadzić do koncertu z takim programem — mówi Ryszard Kubiak, komisarz Sezonu Polskiego we Francji. — Ci wykonawcy z pewnością zapewnią mu najwyższy poziom, zaś „Stabat Mater" zaśpiewana przez chłopięce głosy brzmi bardzo interesująco.

Koncertem w katedrze Notre Damę dyrygować będą Jose Maria Florencio Junior i Jacek Sykulski, który dyrektorem Poznańskiego Chóru Chłopięcego został we wrześniu ubiegłego roku.
— Tygodnie, jakie upłynęły od momentu otrzymania propozycji do podjęcia przeze mnie decyzji, były chyba najtrudniejsze w moim życiu - przyznaje Jacek Sykulski. — Powiedziałem tak, bo zrozumiałem, że nie mogę odmówić. Początki były jednak bardzo trudne. Sytuację komplikowało ogromne zainteresowaniem mediów chórem, dyktowane nie względami artystycznymi, lecz sensacjami publikowanymi po aresztowaniu dotychczasowego szefa zespołu, Wojciecha Kroloppa. Na dodatek Jacka Sykulskiego z dystansem przyjęli zarówno rodzice, jak i chłopcy, dla których poprzedni dyrektor był autorytetem. Jacek Sykulski wraz ze swą asystentką Agatą Steczkowska zaczęli od indywidualnych przesłuchań wszystkich chórzystów, ale nie chodziło im wyłącznie o sprawdzenie umiejętności wokalnych. — Zależało nam, by się wzajemnie poznać, a może nawet spróbować się zaprzyjaźnić — opowiada dyrektor Sykulski. — Musiało jednak upłynąć więcej czasu, nim lody nieufności zostały przełamane.

Dziś po ośmiu miesiącach uważa, że można mówić o pewnych sukcesach, o odzyskiwaniu zaufania rodziców, a wyzwalaniu pozytywnej energii u chłopców, którym zaproponowano rozmaite zajęcia, nie tylko wokalne. — Na przykład praca nad ruchem ciała była także formą terapii — uważa Agata Steczkowska. — Chcieliśmy też, by członkowie chóru zaczęli dzielić się z nami swoimi uwagami. Nie można dobrze śpiewać, gdy tłumi się w sobie rozmaite przeżycia i stresy.

Cały czas przygotowywano także nowy repertuar, budowano inne oblicze artystyczne zespołu. Wyjazd do Francji będzie pierwszym poważnym sprawdzianem tego, co udało się osiągnąć. Od września ubiegłego roku zespół ma nową formułę organizacyjną. Stał się samorządową instytucją powołaną przez prezydenta miasta Poznania. W latach 1992 - 2003 chór działał bowiem pod egidą stowarzyszenia Poznański Chór Chłopięcy Polskie Słowiki. Teraz powrócił do starej nazwy i idei swego założyciela Jerzego Kurczewskiego, zmarłego w 1995 r. Ten dyrygent i pedagog był wybitnym autorytetem w dziedzinie chóralistyki. Jego Poznański Chór Chłopięcy koncertował ponad 2200 razy na czterech kontynentach, brał udział w prestiżowych festiwalach, zarejestrował wiele płyt, dokonał licznych prawykonań utworów kompozytorów współczesnych. — Nie staram się pisać muzyki abstrakcyjnej, lecz taką, którą mógłbym trafić do ludzkich serc, posługując się środkami przemawiającymi do każdego słuchacza. Próbuję też w inny sposób wykorzystać głos ludzki — mówi Jacek Sykulski. —Wynika to z pewnością z moich doświadczeń zdobytych podczas studiów w Kanadzie, gdzie poznawałem nietradycyjne techniki wokalne. Choć sam jako dziecko śpiewałem w chórze Jerzego Kurczewskiego, teraz próbuję szukać innych brzmień. Na ogół dyrygent chóru dąży do tego, by zjednoczyć glosy poszczególnych jego członków. Ja staram się wydobyć brzmienie każdego z nich, a jedność osiągam przez wyodrębnienie indywidualności. Po kilkumiesięcznej pracy w salach prób dla Poznańskiego Chóru Chłopięcego nadchodzi czas poważnych sprawdzianów przed publicznością. Po trzech kwietniowych występach w rodzinnym.mieście zespół jedzie do Paryża, a bezpośrednio stamtąd na koncerty do Bonn i Wiesbaden. Potem trzeba się będzie zacząć przygotowywać do kolejnych podróży. Na początku września Poznański Chór Chłopięcy weźmie udział w wykonaniu wielkiego "War Requiem" Benjamina Brittena w Poczdamie, późną jesienią zaplanowano trasę po Niemczech z występem m.in. w Berliner Dom.

Jacek Marczyński -Rzeczpospolita (dodatek) - Poznań - 27.04.2005